Mała impreza na Marcince


Jakoś tak się zrobiło, że zapomniałem o pewnej imprezie mającej swe miejsce na górze św. Marcina. A dokładniej, tuż pod murami ruin zamku na tymże wzniesieniu, zjechało się sporo wojów, i innych "dziwolągów', czyli ludzi spełniających się w trudnej sztuce odtwarzania życia w dawnych czasach. Wiadomo, że nie do końca jest to prawdą, bo na ten przykład łuki to wyroby współczesnej technologi z włókien węglowych, a ubranka uszyte ze współczesnych materiałów naturalno-syntetycznych, które to przedmioty nie mają nic wspólnego z przeszłością. To coś takiego jak opisywałem wycieczkę do Nowego Wiśnicza i jego zamek. Nie o tym jednak chciałem napisać. Na zamek trafiłem przypadkiem. Miałem takie postanowienie, że w tym roku wyjątkowo będzie mało obrazów z ruin. Ot taka fanaberia. Lecz jakoś tak jadąc sobie rowerkiem, skręciłem w Tarnowcu w kierunku wzniesienia i trafiłem na koniec imprezy. Koniec, bo pomyliły mi się daty. Myślałem, że to za tydzień będzie. Jak ktoś jest fajtłapa to... o samej imprezie więcej poczytać można tutaj. Ja zamieszczam te kilka obrazków, które wybrałem z... Właściwie, nie było z czego wybierać. Niewiele więcej ich zostało. Szkoda, że tak słabo impreza była rozreklamowana. Wczoraj musiało być tu znacznie ciekawiej. Mam kilka filmików z przedstawień prezentowanych na zakończenie, lecz ze względu na rozmiary plików nie ma siły je tu wepchnąć. Może uda się coś wymyślić więc może kiedyś. Zobaczymy. Na ten czas proszę sobie pooglądać tych kilka obrazków. Dziękuję za uwagę. Trzymajcie się ciepło.









Gdy piszę te słowa, (17.07.2010), jest 9 rano i temperatura przekracza 30 stopni. Dzisiaj to będzie masakra z temperaturą. A jest tak od 2 tygodni.


.