Na wiosnę - Brzanka
Nastała nam wiosna. Zrobiło się ciepło... No prawie ciepło. Szału zresztą nie ma. Ale nareszcie mrozy
ustąpiły definitywnie. Czas więc, by udać się w pierwszą wiosenną wyprawę. Tym bardziej, że to właśnie dzisiaj
tj. 21.03.2010 roku, następuje po zimie, kalendarzowa wiosna. Nic kompletnie nie przychodziło
mi do głowy, gdzie by się tu udać. Wziąłem mapę okolic Tarnowa, spojrzałem, no i mój wzrok trafił na punkt, przy którym
było napisane: Brzanka. Ale ja tam dopiero co byłem! No nic. Muszę gdzieś indziej pojechać. Szukam, szukam i szukam
i za każdym razem trafiam na ten sam punkt. Nie ma co. Trzeba tam pojechać. Na miejscu od razu udałem się na wieżę widokową.
Było wprawdzie nieco mglisto, lecz nie przeszkadzało to za bardzo w podziwianiu pierwszych tchnień wiosny.
Zbyt długo nie dało sie tam wystać, bo wiatr, może nie taki porywisty, ale dawał sie we znaki. No robiło się
zimno i już. Oczywiście wieżę też należy pokazać. Tym bardziej, że widać jeszcze gdzieniegdzie leżący śnieg. Nawet bym
powiedział, że jeszcze go sporo leży tu i tam.
Poszedłem drogą dalej. I w miejscu które wygląda na punkt widokowy, zrobiłem fotkę. Jak widać nic szczególnego.
Tak samo jak ta relacja. No ale musiałem coś tu wstawić, bo za krótka byłaby to relacja. Tak więc popatrzmy.
Tuż obok, znajduje się tablica pamiątkowa. No to zrobiłem zdjęcia.
I tak właściwie można to zakończyć. Tak... Wiem że mało pokazałem. I wiem że wygląda to na taką "zapchaj dziurę".
Lecz naprawdę nie było nic ciekawego do pokazania. Chyba że pokażę muchy, które wyszły na pierwsze wiosenne promienie słońca.
To jednak nie najlepszy temat. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze w następnych dniach.
Oczywiście zapraszam na wiosenne spacery.
.